piątek, 8 lipca 2016

Dzienniki Amerykańskie (2)

Punkt startowy: Lotnisko Berlin-Tegel
No więc wyruszyliśmy. 16 maja rozpoczęła się ciężka trzytygodniowa orka przez 4 kraje, 11 lotnisk, 12 stanów, 13 miast, w których spaliśmy - w hotelach, hostelach, motelach, samochodach, terminalach, amerykańskich willach, kanciapach bez okien w Chinatown, były też noce gdy w ogóle nie spaliśmy. Pierwszy etap to wieczorny pociąg do Berlina, kilkugodzinne przeczekanie na lotnisku Tegel, rano lot do Londynu, a tam przesiadka do Nowego Jorku. Oczywiście już na samym początku coś się musiało spierdolić i choć od wyjazdu z domu nie minęło nawet 12 godzin, cała wyprawa już stanęła pod znakiem zapytania.