czwartek, 16 lutego 2017

Dzienniki Amerykańskie (7)

Dzielnica Francuska w Nowym Orleanie
Dobiegła końca część historyczna naszej wyprawy. Jeżdżenie po polach bitewnych i muzeach miało ustąpić zwykłej, niewyszukanej rozrywce. W sobotni poranek 21 maja opuściliśmy hotel Wyndham Garden w Manassas i skierowaliśmy się w stronę waszyngtońskiego lotniska im. Johna Fostera Dullesa. Kolejny cel: Nowy Orlean w stanie Luizjana, znany pod akronimem NOLA.

niedziela, 25 grudnia 2016

Dzienniki Amerykańskie (6)

Popularna "konfederatka" nigdy nie była flagą Konfederacji, ale wszystkim się kojarzy
W roku 1861 Fiodor Dostojewski skończył 40 lat i nie zdążył napisać jeszcze ani Zbrodni i Kary, ani Idioty, nie wspominając już nawet o Braciach Karamazow. W tym samym czasie otwarto połączenie kolejowe między Toruniem a Bydgoszczą. A po drugiej stronie Atlantyku 13 południowych stanów postanowiło odłączyć się od USA i stworzyć własne państwo - Skonfederowane Stany Ameryki. Jego stolica - Richmond w stanie Wirginia - stała się naszym celem w czwartym dniu wyprawy.

niedziela, 27 listopada 2016

Dzienniki Amerykańskie (5)

Thure de Thulstrup, Bitwa pod Gettysburgiem (1887)
Przed nami trzeci dzień wyprawy: mieliśmy wreszcie rozpocząć prawilny road trip. Wynajęliśmy w tym celu, co jest logiczne, samochód. Amerykańska motoryzacja zdycha w sposób ordynarny i wcale nie tak łatwo było znaleźć sensowny pojazd - a przecież nie wypożyczymy jakiegoś japońskiego badziewia dla mas. Trasę na dziś wyznaczyliśmy śladami wojny secesyjnej w Maryland i Pensylwanii.

niedziela, 30 października 2016

Dzienniki Amerykańskie (4)

Waszyngton, D.C.
Dzień drugi naszej wyprawy. Celem - stolica największego mocarstwa w historii ludzkości, bezlitosnych Stanów Zjednoczonych. Za środek transportu miał nam posłużyć autobus - jedyny raz podczas pobytu w Ameryce.

niedziela, 4 września 2016

Dzienniki Amerykańskie (3)

Lot do Londynu, gdzie mieliśmy mieć przesiadkę do Stanów, trwał tylko 3 godziny. Prawie nic z niego nie pamiętam. Pogrążony byłem bowiem w malignie wywołanej nieprzespaną nocą, stresem że wyprawa życia skończy się zanim się tak naprawdę zaczęła, oraz oczywiście darmową whisky, serwowaną suto przez sympatycznego angielskiego stewarda w starym stylu. 

piątek, 8 lipca 2016

Dzienniki Amerykańskie (2)

Punkt startowy: Lotnisko Berlin-Tegel
No więc wyruszyliśmy. 16 maja rozpoczęła się ciężka trzytygodniowa orka przez 4 kraje, 11 lotnisk, 12 stanów, 13 miast, w których spaliśmy - w hotelach, hostelach, motelach, samochodach, terminalach, amerykańskich willach, kanciapach bez okien w Chinatown, były też noce gdy w ogóle nie spaliśmy. Pierwszy etap to wieczorny pociąg do Berlina, kilkugodzinne przeczekanie na lotnisku Tegel, rano lot do Londynu, a tam przesiadka do Nowego Jorku. Oczywiście już na samym początku coś się musiało spierdolić i choć od wyjazdu z domu nie minęło nawet 12 godzin, cała wyprawa już stanęła pod znakiem zapytania.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Dzienniki Amerykańskie (1)


USA
Po co ty jedziesz do tej Ameryki, pytano mnie czasem. Złośliwi twierdzą, że nie ma sensu podróżować, bo i tak wszędzie jest tak samo, ale trzeba pamiętać, że nikt nie lubi złośliwych. W sumie to miał być jeden z tych niespełnionych planów, o których się zawsze opowiada i zawsze się je snuje, a z których nic nigdy nie wychodzi.

środa, 3 września 2014

W jeszcze bardziej złowrogich odmętach służby zdrowia

Dotarliśmy na miejsce. Sanitariusz podpisał protokół przekazania jeńca siostrze oddziałowej i oddalił się w nieznanym kierunku. Rozejrzałem się dokoła i zdumiało mnie wszystko. Stare ubeckie kazamaty w pewnym momencie przerodziły się w zupełnie nowy budynek, gdzie zapach świeżego tynku nie zdążył jeszcze przesiąknąć swądem konających pacjentów.