niedziela, 4 września 2016

Dzienniki Amerykańskie (3)

Lot do Londynu, gdzie mieliśmy mieć przesiadkę do Stanów, trwał tylko 3 godziny. Prawie nic z niego nie pamiętam. Pogrążony byłem bowiem w malignie wywołanej nieprzespaną nocą, stresem że wyprawa życia skończy się zanim się tak naprawdę zaczęła, oraz oczywiście darmową whisky, serwowaną suto przez sympatycznego angielskiego stewarda w starym stylu.