wtorek, 2 lipca 2013

W złowrogich odmętach służby zdrowia

Jakiś czas temu odwoziłem znajomego sportowca na badania do stołecznego szpitala MSWiA przy ul. Wołoskiej. Obiekt ten wydał mi się wówczas przerażającym molochem i pomyślałem w duchu, że nie chciałbym tam nigdy trafić. Nie minął nawet rok, gdy leżałem nieprzytomny na kozetce w stołecznym szpitalu MSWiA przy ul. Wołoskiej. To oznacza, że wojna z losem-figlarzem rozgorzała na dobre.